Blog "klaudunia666"

Archiwum / Rok: 2010. Miesiąc: Styczeń.



oto całe życie gumki, życie gumki babalumki, oto całe życie łoooo łoooooooo

2010-01-30 | 16:17:43

trzeba zniszczyc gumo gumowisko oraz wielkie czarne psisko.

 

refleksja pierwsza: nie jestem już starym pancurem. młodym też nie jestem gwoli ścisłości. będę starym pancurem rokrocznie w okolicach początków sierpnia.

(naszaaa tradycja, to jest, nasza tradycja!)

 

refleksja druga: przeszło mi. obudziłam się, któregoś pięknego dnia i po prostu... ta składnia mnie przerosła. ja wiem, że nie posługuję się piękną literacką polszczyzną i że robię straszne błędy (ciągle nie wiem jak napisać żaden i rzadko) ale posługiwanie się taką składnią to zbrodnia przeciwko narodowi.

(miałem wielki sen, zabiłem lwa, miałem wielki sen, zabiłem ja)

 

refleksja trzecia: redukcja etatów. yay!

(w moim buszu, wielka zwierzyna, w moim buszu jedzenia!)

 

refleksja czwarta: ciągle nie wiem czego chcę od życia

(zamknij zamknij oczy, zamknij oczy i tańcz, zamknij zamnij oczy, zamknij oczy i skacz)

 

refleksja piąta: od 30 dni nie palę

(chcę zaśpiewać pieśń, zaśpiewać pieśń)

 

refleksja szósta: tyję w naprawdę zastraszającym tempie

(mam swój bęben bęben, bęben mój, kiedy walczę walczę ze mną ze mną jest, gdy zwyciężam - śpiewa pieśń!)

 

refleksja siódma: powysyłałam mmsem zdjęcia swoich nowych kubeczków bo nie miałam się komu nimi pochwalić i było mi smutno. ale powysyłałam i się pochwalilam więc nie jest mi już smutno.

(kupiłem sobie sztucznego masła, sztucznego sera i sztucznego ciasta)

 

w każdym nawiasie jest fragment piosenek t.love, które przy pisaniu tej notki leciały na chybił trafił. i kto mówi , że muniek mnie rozumie?

(stoję stoję w dżnugli, dżungli zulu, stoję stoję w dźungli - jestem wielkim guru)

 

bułka bułka moi mili :*:*:*

skomentuj | (0)



on mówi: chodź za mną wiem gdzie iść

2010-01-24 | 18:55:11

jestem zdenerwowana.

 

nie istnieje wiele książek, które czytam dwa razy. do tej pory ostały się tylko trzy: Mistrz i Małgorzata (zaczytana w tej chwili na śmierć - muszę kupić nową. przeczytana zdecydowanie więcej niż raz i więcej niż pozwala na to przyzwoitość), Gdzie twój dom Telemahu (raz zaczytana na śmierć, nabyta nowa i usiłuję ją znowu zamordować. jedna z najpiękniejszych rzeczy mojego dzieciństwa. za ten wspaniały prl-owski slang młodzieży, za swoją ponadczasowość, za góralskie nazewnictwo, za to, że Maciek był chłopcem moich marzeń i od tego zaczęła się moja fascynacja tym imieniem, która tak nie fortunnie się skończyła, za zasady jakie mi wpoiła i za to, że przez chwilę chciałam być leśniczym przy dużej zachęcie ze strony taty) i właśnie pojawiła się trzecia.

 

Zabić Drozda - Harper Lee

 

tzn ja ją kochałam już wtedy jak ją przeczytałam pierwszy raz jako lekturę obowiązkową w gimnazjum. tyle, że nie miałam jej na własność - jedna z nielicznych książek wypożyczonych z biblioteki. zakochałam się w niej wtedy od razu. z książkami jest jak z miłością - smakuję słowa, pierwsze parę stron i już wiem czy coś z tego będzie. może to być zwykła przygoda : poznanie innego świata innego sposobu myślenia, zapachu, innego. jak flirt. kompletnie bez zobowiązań. a może, po paru stronach, zakoczyć. po prostu zaskoczyć. wtedy smakuję słowa, każdą stroną, każde zdanie. smakuję styl pisania, formułowania wypowiedzi, uplecioną fabułę. i taką książką jest Zabić Drozda - od razu wiedziałam. nie wiem czemu tyle czasu zajęło mi zdobycie jej, zwalę więc to na karb wrodzonego lenistwa. pamiętałam jak czytałam ją po raz pierwszy - było już bardzo ciepło, więc pewnie pod koniec roku, drewno oddawało ciepło nagromadzone w ciągu dnia więc u mnie na poddaszu było parno, wiatr delikatnie poruszał firanką a ja leżąc na kocu w pomarańczowo-żółto-czerwone wzory obgryzałam paznokcie. bałam się Dzikiego. i jakoś to we mnie najbardziej utkwiło kompletnie nic innego z fabuły nie zapamiętałam. tylko ten jeszcze trochę dziecinny strach przed Dzikim.

teraz było inaczej. oprócz smakowania każdego zdania, było napięcie - co zdarzy się dalej ? fantastycznie, że nie pamiętałam fabuły. a z niej wyłonił mi się obraz Atticusa przede wszystkim jako najwspanialszego mężczyzny jakiego mogła nosić Matka Ziemia. Na początku zaczęłam żałować , że ja nie miałam takiego taty. a później uświadomiłam sobie, że owszem: mam. że się kłócimy - to prawda. że kiedyś kłóciliśmy się przestraszliwie - również to prawda. prawdą jest również, że mimo , że jestem dorosłą kobietą, samosię utrzymującą i samosię mieszkającą jak mam jakiś dylemat moralny pierwsze co robię to pytam o to taty. czy powinnam postąpić tak - czy tak. czy to jest dobre czy to jest złe. że wie absolutnie wszystko od pięciu języków obcych po uprawę orzeszków arachidowych na zachodniej Syberii. że bije z niego niesamowity spokój i rozwaga - szczególnie gdy w grę wchodzi ocena drugiego człowieka. że zawsze, ZAWSZE, od samego początku, odkąd pamiętam uczył mnie poszanowania dla innego człowieka, niezależnie od jego narodowości czy wyznania. dlatego dla mnie muzłumanin czy żyd jest czymś tak samo normalnym jak katolik. zawsze uczył mnie szacunku dla innych, powściągliwości w kategorycznej ocenie (po to właśnie są słowa "zachowałeś się jak.." a nie "jesteś...) i empatii.

 

Nie wiem , kiedy jest dzień ojca.

ale póki o tym pamiętam, a dzisiaj pamiętam o tym w szczególności, chciałabym powiedzieć: Kocham Cię tato. i dziękuję Ci , że jestem takim człowiekiem jakim jestem.

skomentuj | (0)



.

2010-01-20 | 22:34:49

jednak niebieską. bez pasków. po prostu niebieską. ani ciemną bo będzie wyglądała jak piżama ani jasną bo będzie wyglądała jak piżama.

 

 

po prostu niebieska.

 

pozwólcie mi działać do kurwy nędzy, badać, rozmawiać, poznawać, wyjeżdzać, odczuwać smaki, zapachy przeżywać. gdy się w coś zaangażuje - jestem najlepsza. jestem skrupulatna i pracuje po 22 godziny na dobę. jestem najlepsza. mogę mdleć ze zmęczenia ale i tak jestem najlepsza. kocham to co robię i chcę być wspaniałym etnologiem, prawdziwym, świeżą krwią na miarę malinowskiego. chcę dotknąć innego. nie będę marudzić, będę nosić plecak 2 razy większy ode mnie i iść 30 kilometrów pod górę do tego właśnie jestem stworzona. będę mówić w językach, których nie znam, bo tak właśnie mam. będę znakomitym badaczem. nie podcinajcie mi skrzydeł.

 

i tak wszystko chuj strzelił. bo zapomniałam, że ukraina graniczy z mołdawią. no i co teraz?

skomentuj | (0)



.

2010-01-19 | 04:54:51

z całkowitą pewnością stwierdzam: jestem gotowa. minął rok (z tygodniową przerwą i jednym flirtem) i jestem gotowa. jestem gotowa, na mijanie się z kubkiem kawy w miejscu pracy, nauki, badań naukowych itd itp. ja będę szła z Mają/Olą/Marysią i będziemy obgadywać jego cudowne włosy a on będzie szedł z X/Y/Z i będzie obgadywał moje trudności z dostosowaniem się do "poważnego" związku. będzie ciepło. ale nie gorąco. będzie taki... powiedzmy wczesny maj, późny kwiecień. tak, że ja będę mogła mieć ogromną turkusową chustę w takie dziwne wzorki, którą tak lubię, ukochane czarne balerinki w kwiatki, które próbowałam zgubić ostatni rok i biały dziwny stanik, który może nie jest szczytem seksu ale z nieznanych dla mnie przyczyn jak go zakładam mam elegancję + 10. A on..albo będzie miał niebieską koszulę w białe pionowe pasy albo po prostu będzie taki , jaki mi jeszcze nie przyszedł do głowy ale i tak będzie cudowny. i będzie całował mnie na powitanie w policzek i pachniał przy tym jeszcze pianką do golenia. i jak będę się budzić, on będzie stał na balkonie z parującą kawą, z cudownie rozczochranymi czarnymi włosami, w których będą igrały promyki słońca, w niebieskich bokserkach i białej koszulce. i będzie mnie pytał czemu jestem smutna. nawet jeśli wcale nie będę. i to on będzie chciał się zaangażować się bardziej niż ja. i będzie miał o to predensję. będzie trochę niedomówień - ale tylko trochę, na tyle, żeby moja potrzeba niedomówień była spełniona ale nie przecholowana. a po mieście będzie chodził z książkami pod pachą. i będzie się pięknie uśmiechał, schylając przy tym w głowę. i moje koleżanki będą mi go azdrościć - ale tak bez przesady.

 

nie wiem , czy to ten na zawsze ale to napewno ten na dłużej

 

ja jestem gotowa. a Ty gdzie kurwa jesteś?

skomentuj | (0)



"ona nie może na niego patrzeć, on z nią więcej nie chce gadać"

2010-01-16 | 13:14:44

widziałam się wczoraj z chłopakami. a ja zawsze jak z nimi się widzę to piszę. więc piszę.

 

co mogę powiedzieć..standardowo dwa piwa i standardowo było już ciężko. standardowe powroty do domu, standardowo "do zobaczenia za miesiąc", standardowe plotki. standardowo. tandardowo wypaliłam papierosa po 14 dniach nie palenia. dzisiaj znowu nie palę.

 

to już koniec. bo cały czas myślę, cały czas. bez przerwy. cały czas czuję zapachy. cały czas myślę. to już koniec.

 

dziwnie. mam zrobine włosy, pełny make-up no-make-up, szpilki na codzien i nie palę i nie śmierdzę alkoholem. teraz już naprawdę dziwne. i dziwne jest to, że nie wpadam w ciągi. że jak kończę pić to kończę a nie, że spotykam się z olą o 13 a później całe miasto moje i wracam do domu dnia następnego i to jak mi w tamtą stronę wiatr powieje. czasem za tym tęsknię. za imprezami do nieskończoności i nadużywaniem alkoholu. ale tylko czasem. bardzo rzadko. za pancurzeniem tak - ale za imprezowym stylem życia już mniej. chyba się już wybawiłam. chyba mi teraz dobrze - z tym ani nie jestem abstynentem ani nie nadużywam. chyba się starzeje. ale chyba wyjdzie mi to na dobre. i naprawdę nie odczuwam braku tego tak bardzo jak myslalam.

 

chyba przegięłam pałę. za szybko. za dużo deklaracji z mojej strony. skucha. przykro - naprawdę, naprawdę go lubię. takiego jaki był kiedyś. lubiłam nas, razem, takich jak razem byliśmy. to to już nie to.

 

rany, nie fajnie mi z tym. bardzo mi z tym nie fajnie. to jedna z tych sytuacji w moim zyciu kiedy muszę zagryźć zęby i dojść do wniosku, że trzeba przestać myśleć. to koniec.

skomentuj | (0)



jest w glowie dziki szum...

2010-01-11 | 13:27:54

jestem szczesliwa.

 

tak zupelnie bez powodu. nic sie absolutnie nie wydarzylo. nie poznalam milosci swojego zycia, nie wygralam na loterii i nie znalazlam pieniedzy. jestem po prostu szczesliwa. bez przyczyny. tak po prostu. jestem szczesliwa. usmiecham sie. i jestem dalej szczesliwa. i dzisiaj rano bylam piekna. bez powodu. jestem szczesliwa i juz.

skomentuj | (0)




« wróć


Darmowe Blogi Blogx.pl | ZałóżBloga


Toruń · Muzyka · MP3 · Filmy ·