Blog "klaudunia666"

Archiwum / Rok: 2008. Miesiąc: Październik.



w domu bedzie ogien, a do domu proste drogi...

2008-10-29 | 01:46:18

to bez sensu ale wypracowana we mnie przez 20 lat metoda zaczynania wszystkiego od poczatku przyprawia mi wiecej bolu niz kozysci. przez wiele, wiele lat, po bardzo roznych przezyciach, nauczylam sie zaczynac wszystko od nowa. szlam zaryczana spac, budzilam sie, troche poryczalam i pojeczalam na beznadziejnosc mojego zycia po czym sprzatalam w pokoju i robilam sobie w notesie z wielkim napisem "kobiecie mezczyzna jest potrzebny jak rybie rower - Bono" plan rzeczy ktore chce w zyciu zrobic a jeszcze nie mialam okazji. robilam to za kazdym razem jak zycie dawalo mi kopa - po zalwaleniu waznej klasowki, po poinformowaniu mnie ze tak czy siak mam dwie poprawki, po rozpieprzeniu sie kazdego mojego zwiazku, po kazdym moim eks, po kazdej rozpieprzonej przyjazni - ogolnie zawsze kiedy jest do dupy. zawsze kiedy sa nowe ustalenia  nowe cele do zrealizowania. i patrzylam wtedy na to wszystko z nadzieja. a teraz dupa blada bo co i rusz podniose sie z kolan to zaraz czlowiek o staropolkim imieniu pokazuje mi bezposrednio ze nie kazdemu sie udalo zaczynac wszystko od nowa, ze nie da sie tak latwo skreslic wszystkiego co bylo. i dno. i tak naprawde najbardziej przejebane w tym wszystkim jest to ze mam taki plan dnia /wyklady - uzeranie sie ze swoim zwiazkiem - nauka - krotka przerwa na uzeranie - nauka - nauka/. no kurde, za duzo sie ucze :/ zaczelo sie serce odzywac, musze sie wybrac do kardiologia. nienawidze,nienawidze lekarzy ;/ ale sa tez pozytywne strony - dowiedzialam sie wiecej ciekwych i przydatnych rzeczy niz podczas pozostalych lat mojej edukacji. no i mam cel :) kasa :) i mam sukces - agencja :) nie jest zle, po prostu czasem jestem tym wszystkim przygnebiona, taka godzina, taki dzien :) bo wkurza mnie ze nie moge sie spotkac z Majcia w Helloween, jak od szesciu lat bo ide do pracy ;/ frustracja 10 :/

 

buziaki dla:

 

Majcia - bo jest ogrem ;)

Saska - bo mnie wkurza

bałtystyki - bo spedzam z nimi wiekszosc zycia ale ciagle nie pamietam ich imion

 

i wszystkich ktorzy czytaja moje ponure wypociny ale boja sie skomentowac ;p loozik, nikt kto by mogl wam sprawiac nie przyjemnosci nie ma i nie bedzie mial tego adresu :)

skomentuj | (6)



jestem chory dziki wariat

2008-10-22 | 00:01:01

jestem zmeczona. zmeczona koniugacja, praca, zwiazkiem, litewskim, miigrena, chorobami i konczacymi sie zbyt pozno wykladami. zwiazkiem przede wszystkim. uzeraniem sie, kombinowaniem, wymaganiem, wymuszeniem wyobrazni. jestem zmeczona szukaniem zamiennikow dla spelniania swoich romantycznych marzen w postaci romantycznych komedii i zdjec par, ktorych znam. bo ja prosze panstwa juz nie jestem mala dziewczynka. jestem duza, mysle w miare rozsadnie, planuje swoja przyszlosc, staram sie planowac ja z nim. czasami po prostu moje sily witalne opadaja i juz mi sie nie chce. po prostu nie chce mi sie walczyc o swoje, nie chce bedac w zwiazku caly czas miec zalozonych rekawic. chce zamiast caly czas defensywnie poczuc sie jak mala zagubiona dziewczynka w zlym ponurym swiecie i poczekac az przyjedzie do mnie na bialym koniu. a pozniej wrocic do defensywnosci. problem polega na tym, ze on cale zycie siedzi po uszy w bagnie i to ja zawsze musze nosic zbroje. mam po prostu powyzej dziurek w nosie ciaglej walki o niego i dla niego. chcialabym zeby on czasem powalczyl. wiele rzeczy bym chciala zeby robil inaczej. dlatego jak patrze na ich zdjecie.. mimo ze ona dawno temu byla mi dosc bliska, mimo ze naprawde ja lubie, naprawde ja szanuje i naprawde uwazam ze zasluguje na wszystko co ma a jego widzialam 2 razy w przeciagu 5 lat to tak kompletnie jej zazdroszcze..tak strasznie strasznie jej zazdroszcze. i czuje sie z tym paskudnie pod kazdym wzgledem.

 

Buziaki dla:

 

Majci - kochy :*

jej i jego - bo naprawde nic nie mam do nich mimo wszystko

pawla - za dzisiejszy spacer :*

skomentuj | (1)



sprobuj joint jak noc ta noc jest jak joint

2008-10-20 | 04:00:08

i ci wszyscy moi blondyni. i ogolnie cale moje zycie towarzysko-faceto-flirciarsko. bo tu tez chodzi adrenaline. to nie tak ze jestem nie wierna - przy trzezwosci trzyma mnie fakt ze m. wyrwalby mi uszy. zreszta aspekt fizyczny w calej tej kwesti jest najmniej istotny chodzi o poczucie, o ducha, a chemie, o adrenaline. uwielbialam to odkad sie nauczylam i mimo trzyletniego zwiazku (wlasnie sobie zdalam sprawe ze to juz prawie 3 lata) w dalszym ciagu mnie do tego ciagnie. i tu nie chodzi o jakies powazne deklaracje, o jakies romanse, jakies macanki czy inne bezbozne rzeczy. tu chodzi o poczucie, ze sie jeszcze moge komus podobac. i czasami (jak teraz) przegladam swoje zdjecia na gronie, przegladam swoich znajomych i widze tych wszystkich moich blondynow (i kilku brunetow - zeby nie bylo ze nie probowalam i dyskryminuje)  to sie usmiecham do wspomnien. nie dlatego ze mi z M. jakos tragicznie, dlatego bo ciezko mowic o uczuciu zakochania jak sie z kims jest trzy lata. to stabilizacja, bezpieczenstwo (nie liczac klotni z rzucaniem telefonami) ale na pewno nie chemia. a ja, bym chciala zeby ktos na mnie patrzyl jak ja siebie widze kiedy slucham muzyki. jaka piekna, seksowna, pociagajaca, "z tym czyms", inteligentna i wogole zajebista. a nie koniecznie ze mam za duzy dekold, za duzo wypilam, za pozno klade sie spac, za czesto chodze na imprezy. chce zeby moj usmiech znaczyl dla kogos tyle, ile ja wiem, ze ma znaczyc. bo do diabla ciezkiego jestem seksowna! przynajmniej mam taka nadzieje ze jeszcze jestem. i pewnie dlatego tak mi brakuje i tak tesknie do swoich blondynow. bo oni widzieli we mnie to, co ja w sobie widze tylko od swieta. bo oni patrzyli na mnie tak, jak marzy kazda dziewczyna zeby patrzyl tak na nia facet. bo teraz, kazdy z nich byl idealny, chodz oczywiscie naprawde to nieprawda. cos w stylu "trawa na cudzym trawniku bardziej zielona". no i kwestia idealizacji. wiadomo - czego nie mozesz miec to musi byc idealne. i dlatego od 3 lat sobie zapominam o tych naprawde fajnych zebach. trzeba sobie przypomniec o swinstwach to od razu robi sie lzej :)

 

Przepraszam za chaotycznosc w tej notce jest 4 w nocy a ja jestem po wkuciu 150 slowek litewskich :) mam nadzieje ze wszyscy wszystko zrozumieja

 

Buziaki dla:

 

wszystkich moich bylych, tych oficjalnych i tych mniej - bo kazdy zwiazek czy przelotny czy nie, mnie czegos nauczyl. mianowicie "ZWRACAJ UWAGE NA ZEBY!!"

Majci - bo swego czasu chciala zalozyc notatnik z imionami wyzej wymienionych ale i tak wszystkich zapamietala :* no i bo jutro (dzis) idziemy na shopping a nie bedzie fajny bez buziakow :)

skomentuj | (1)



Nic do stracenia nie ma dzisiaj

2008-10-17 | 01:20:32

bo ogolnie jest pare rzeczy w zyciu, ktore mnie przy nim trzymaja. M.in poczucie ze moge wszystko. tzn ze moge w zyciu robic wszystko czego zapragne, ze mam mozliwosci i mlodosc i jesli chce to moge zostac nagle filologiem rosyjskim. bo PP mi kiedys powiedzial ze ja jestem stworzona. ze jestem stworzona do..do czegos innego niz praca za biurkiem przez reszte zycia, ze bede aktywna, ze bede cos zmieniac. i powiedzial to z tym swoim zagadkowym pol usmiechem stu letniego medrca ktory juz wie o co chodzi ale nie bedzie mnie naiwnej uswiadalmial przed czasem. powiedzial to 5 lat temu a ja do tej pory nie wiem o co mu chodzilo i jest to moja sila napedowa do tego CO chce robic w zyciu skoro moge wszystko. i tak: mialam byc na historii sztuki , jestem na baltystyce a pewnie przeniose sie na stosunki miedzynarodowe bo mi wpadlo do glowy ze zostane korespondentem wojennym. nie w tym rzecz. rzecz w tym: probuje roznych rzeczy zeby sprostac temu co mi powiedzial Pan Pawel. nie powiem ze mi sie to nie podoba: uwielbiam wyzwania, uwielbiam adrenaline. oprocz pobudek czysto szlachetnych to rowniez kierowalo moja decyzja w sprawie wyjazdu do Gruzji. bo ja chce byc w centrum wydarzen. nie mowie ze mam sie zapisac na kartach historii bo na to az taka wyjatkowa nie jestem (mimo calych pokladow mojej wyjatkowosci) chodzi mi bardziej o bezposrednie uczestnictwo w tworzeniu sie historii, o byciu tam gdzie jest adrenalina, gdzie jest ciekawie, gdzie cos sie dzieje. problem jest w tym: definicje mam sprecyzowana. ale braknie mi konkretow. bo co? korespondent wojenny - pieknie, tyle ze tez chcialabym zalozyc rodzine i nie powodowac mezowi siwych wlosow na glowie czy mi dzisiaj leb odrobia a on zostanie sam z dziecmi i kredytem zamieszkanie. wiec co? po baltystyce bede tlumaczem. bede siedziec w domu, pracowac w domu, i tetryczec. a tego boje sie najbardziej - stetryczenia. ze obudze sie i stwierdze ze to juz nie dla mnie, ze jestem za stara, ze wole siedziec w domu i ogladac tvn 24. chce usiasc na starosc w fotelu i usmiechnac sie do swoje mlodosci i powiedziec "wiem o co chodzi mojemu staremu nauczycielowi od histori. udalo sie". ale co do diabla co wybrac?

 

Buziaki dla

 

PP -  za spowodowanie mi metliku w zyciu

Majci - ktora mnie wspiera nie zaleznie od tego na jaki glupi pomysl wpadne

Macka (mimo ze nie ma adresu tego bloga hehe) - za to ze mnie stopuje jak na glupi pomysl wpadne :)

 

skomentuj | (2)



mam tak samo jak ty

2008-10-08 | 02:03:43

tesknie. straszliwie, oblednie tesknie. dobra pogderalismy, pogderalismy, a teraz glowa do gory, o 5 wstajemy, full roboty. w weekend impreza. o 17 korki, w czwartek o 17 film w CKL, w piatek nadrabianie zaleglosci. i jakos poleci. i Bogu niech beda dzieki za funkcje "zachowaj smsa" i pamietniki. a tak wogole to juz od wczoraj zbieram sie do napisania notki o Warszawie. po kolei: wychodzenie rano na powislu przyprawia mnie o mysli samobojcze ale potem...to moze od poczatku. mijam to nieszczesna palme, ktora ratuje mnie od smierci. skrecam w prawo, w nowy swiat. stare kamienice, chlopcy w 44 wychodzacy z kanalow, i nagle ... BACH! dokladnie na przeciwko mnie stoi facet okolo 40 lat z wielka traba przewieszona przez ramie. i stoi. w bramie. mijaja go autobusy a on nic. stoi sobie. mysle - niech stoi. ide dalej. po lewo, na pasach do orsaya, idzie starsza babinka ze sto lat ma, taka strasznie obdarta pomyslec ze bezdomna. a ja pod ramie przez te pasy prowadzi pani kolo 30, w niebotycznych szpilkach z wezowej skory, torebka od miu-miu, i plaszczu gucciego. a przytulaja sie kobiety jak siostry. mysle - niech ida. ide dalej. przecinam nowy swiat - ide do Bliklego, od 100 lat ma najlepsze paczki w miescie, ja uwielbiam te z malina, mimo ze kosztuja studencka fortune bo cale 2,50. i tuz przy wejsciu do bliklego stoi pan z akordeonem i gra przed wojenne warszawskie piosenki. ma stary wyswiechtany kapelusz ktory uchyla za kazdym razem gdy ktos mu wrzuci drobniaka. mysle - niech gra. ide dalej. z powrotem przecinam ulice, dozorczyni jednej z kamienic wlasnie wylala wiadro wody na podjazd zeby go umyc - mysle oho! Warszawa sie budzi! i ide dalej. mijam pomnik Kopernika, z ktorego Alek Dawidowski sciagnal w czasie wojny ta pieprzona tablice zaslaniajace slowo "Rodacy" za co pozniej zabrali nam pomnik Kilinskiego ze starowki. ale Kopernik sie trzyma, dorobili na chodniku plany metalowe, ze niby uklad sloneczny. staram sie zawsze nadepnac na Jowisza, ubzduralam sobie ze przeniesie mi to szczescie. wiesz Mikolaj siedzi - mysle niech siedzi ja ide dalej. pozniej zostaje ostatni przystanek - ksiegarnia uniwersytecka do ktorej rano wchodze i pytam o wymyslona nazwe podrecznika -tak zeby pogadac. wchodze w brame UW. powiewa historia, palace Zamoyskich, Czartoryskich, piekna sprawa. wbiegam ostatkiem sil na ostatnie pietro BUWu (po walce z drzwiami ktore same sie zamykajaa a ja uparcie chce je w tym wyreczyc), i usiluje w sali 207 nie zasnac na wykladzie z jezykoznawstwa. wiec patrze sobie w okno. a za oknem - dywam zielony z drzew i tylko krzyzowate korpusy Kosciolow. a ja sobie mysle ze to jest ta stara Warszawa. nic mi nie umknelo.

 

buziaki

 

Majci - bo pamieta wujka Sama i ewidentnie sprawia jej przyjemnosc jak sie wkurzam na ludzi

Saska - bo tak od tak

skomentuj | (2)



pfeh.

2008-10-05 | 23:33:07

Iliada mnie wykancza :) jeszcze troche a zaczne mowic hekesametrem. ale w zasadzie przeszkadza tylko sam jezyk, historia jest interesujaca :) Zeby nie bylo ze jestem gburkiem to pare pozytywnych elementow przed seria jeczenia: poszlam na przesluchanie do teatru akademickiego, usunelam najwieksze siedliska brudu w moim pokoju po odkryciu w nim robakow no i wzielam sie za ta cholerna iliade. :) jest ciezko ale znosnie. korki, uw, lektury - nie mam tak naprawde czasu na myslenie i rozkminianie mojego "zwiazku" - i to jest super inaczej popadlabym w czarna rozpacz. odswiezanie znajomosci sprzed pieciu lat bywa bolesne w skutkach bo nagle sobie przypominam czemu te znajomosci zostaly zawieszone :D (nie mowie o nikim kto dostal ode mnie adres tego bloga wiec sie nie skarzyc) wiec jakos leci :) tylko znowu nie moge spac ;/ zastanawiam sie nad wyjazdem do lwowa z uw - jak bedzie ktos ode mnie jechal to sie wybiore zawsze chociaz na chwile sie oderwe od szarej codziennosci. nie cierpie TEJ jesieni. uwielbiam zlota polska jesien, z babim latem i roznokolorowymi liscmi a tu szaro buro i ponuro. gdyby nie palma obok alei jerozolimskich rzucilabym sie pod samochod w drodze na uw :D kazdego ranka mam takie mysli ale palma mnie rozbraja i mysle ze nie jest tak zle by nie moglo byc gorzej :) az strach pomyslec od czego jest zalezne moje poczucie szczescia - od plastikowej palmy. jakos mi sie humor poprawil jak splodzilam to cholerstwo (patrz: notka ) :) moze teraz usne

 

Buziaki:

 

Majci (standardowo)

ludzi z baltystyki ktorych imion nie pamietam (wybaczcie)

Alana (za "czesc Fish, lubie basistow, a ty lubisz plujace flegma rude dziewczyny?")

Marcina W. (za WSZYSTKIE czesci the sims ktore pochlaniaja mi cale zycie) - postaram sie dac teraz wieksze literki)

 

 

skomentuj | (2)



No i

2008-10-03 | 15:25:42

No i moj metlik w glowie doprowadzil do pierwszego blogowania od ponad 3 lat. dlaczego? bo jest taka osoba na ktorej czasem miejscu chcialabym byc i mam wrazenie ze jej to pomaga. nigdy nie umialam sie zmobilizowac do pisania pamietnika wiec moze jednak to?

 

Ogolnie chwilowo jest do dupy. nie umiem sobie z pewnymi rzeczami poradzic, nie umiem przeciac sznura. nie umiem przeciac sznura. niby wszystko sie uklada, dostalam sie na wymarzone uw , na wice-wymarzona baltystyke, wszystko jest ok. ale spieprzyl sie jeden kierunek mojego zycia ktory zawsze sprawial ze walily sie wszystkie inne. mam wrazenie ze teraz sobie poradze. ze sie podnioslam, ze mam wieksze poczucie wlasnej wartosci, ze stoje twardo na ziemi. i nie twierdze ze bedzie kolorowo i pozytywnie, ale sobie poradze. tym razem sobie poradze. bo ja ogolnie bardzo szanuje swoje slowo honoru. a pol roku temu sobie cos obiecalam i mam zamiar sie tego trzymac. a moze kiedys bede wstanie sobie wyobrazic maciezynstwo, chodzenie do kina, mieszkanie bez rodzicow. moze z powrotem zaczne patrzec sie na zeby. ale na razie ciiiii... niech okrzepnie, ostygnie. 

 

Buziaki:

 

Majci: bo im dluzej sie z nia przyjaznie, im dluzej uczymy sie bez siebie, tym mam do niej wiekszy sentyment, tym bardziej mi na niej zalezy i wogole wszystko bardziej :)

 i wszystkich innych.

skomentuj | (2)




« wróć


Darmowe Blogi Blogx.pl | ZałóżBloga


Toruń · Muzyka · MP3 · Filmy ·